Jak wspomniałam w poście z zeszłego tygodnia Pocahontas pojawiła się u mnie całkiem naga. W pierwszym odruchu chciałam odtworzyć jej oryginalny strój. Niestety z powodu braku odpowiedniego materiału wyszło nieco inaczej. W trakcie szycia pierwszej spódniczki przyszło mi do głowy kilka pomysłów na stroje, które zaczęłam powoli realizować. Poniżej Pocahontas prezentuje pierwsze efekty mojej współpracy ze starą maszyną "Łucznik".
Bluzeczka z chusteczki, spodnie z buta :). Butki skleciłam z kawałka filcu.
A piórka zgubiła w lesie sójka zwyczajna.
Materiał w kropki i odrobina białej koronki zainspirowały mnie do stworzenia tej szalonej kreacji. Ten strój to było prawdziwe wyzwanie. Wciąż musiałam poszerzać bluzkę i zwężać spódnicę w tali.
Przy okazji skleciłam kapelusz.
Spacer w szpilkach po lesie to chyba nie najlepszy pomysł.
Na koniec szydełkowy strój na plażę.
A że zostało jeszcze odrobinę szydełkowych nici to na dokładkę szydełkowa sukienka.











